A A A

OD AUTORA

Wielu z nas z przyjemnością wspomina spotkania z przyrodą w czasie wycieczek za miasto. Wspomnienia te sięgają niekiedy wczesnego dzieciństwa. Na waka­cyjne rozstanie z murami miejskimi, wyjazdy na wieś, w góry czy nad morze czeka się niecierpliwie prawie cały dłużący się rok. Letnia przerwa w nauce czy pracy oznacza dla większości możliwość korzystania z wielu dobrodziejstw natury. Jedni wędrują z namiotem, drudzy żeglują, nierzadko sięgając po wędkę, jeszcze inni zapuszczają się w gąszcz leśny po maliny czy grzyby. Wszyscy, którym udało się wyjechać z miasta pragną przede wszystkim, ażeby dopisała pogoda. Jeśli życzenie to spełni się, obcowanie z naturą wydaje szybko oczekiwane owoce: wędrówki w słoneczne dni to dobre samopoczu­cie i zapas zdrowia na miesiące nauki czy pracy. Ci, którzy poświęcą tro­chę uwagi życiu w przyrodzie, w warunkach pięknej pogody mają często szerokie pole do jej obserwowania. Jeżeli jednak życzenie, dotyczące ładnej po­gody nie zostanie spełnione, wydaje się, że w pochmurne, chłodne dni natura zamarła w bezruchu, a wszelkie przejawy bujnego jej życia przestają istnieć. Czas taki wydaje się dla obserwacji stracony. A przecież wystarczy trochę uwagi aby stwierdzić, że życie to trwa bez przerwy, chociaż zmieniają się jego przejawy. Nie sprzyjające warunki pogody są przyczyną, z powodu której milknie śpiew ptaków i zamykają się kielichy wielu kwiatów. Jedne ze stwo­rzeń czekają na powrót korzystniejszych warunków, wiele jednak prowadzi dalej normalny, choć często dla oka niewidoczny tryb życia. Ruch w przyrodzie trwa wiecznie, a bystry obserwator zauważy przejawy życia nawet w najmniej sprzyjającym okresie roku. Jednym z elementów przyrody, stanowiącym doskonały przykład stałej ruchli­wości, a spotykanym na każdym kroku, są owady. Natarczywe, wszędobylskie, uprzykrzone, bzykające, kłujące, wibrujące wokół światła lamp, pełzające czy też przyczajone w czasie odpoczynku, zwracają na siebie uwagę nieraz nie- 2 - Motyle Polski 9 Heintzego "mówią. Ujawniająca się platforma porozumienia ze zwierzętami świadczy o humanistycznym stosunku autora do przyrody. Danie wyrazu tej postawie wobec innych, poza człowiekiem, żyjących organizmów, osiągnięte za pomocą środków artystycznych, jest główną zaletą dzieła Jerzego Hein­tzego. Można żywić przekonanie, że znajdąsię Czytelnicy, którzy powiedzą 0 autorze atlasu: „Ten człowiek tak kocha przyrodę, że nauczył się porozu­miewać ze zwierzętami". Jest to osiągnięcie istotnie ważne, popularyzuje bo­wiem ideę dialogu człowieka z przyrodą. W obecnych, przełomowych dla ludzkości pod wielu względami, czasach upowszechnienie dialogu z przyrodą jest właśnie tym, co człowiekowi jest najbardziej potrzebne. Człowiek współczesny, pochłonięty rozwojem techniki i urządzaniem swego życia, rzadko uświadamia sobie fakt, że nie jest jedynym mieszkańcem naszej planety, że, przeciwnie, jest tylko jednym z kilku milionów gatunków istot żywych zamieszkujących Ziemię. Ci nasi współmieszkańcy to olbrzymia armia budowniczych, składająca się z niezliczonych miliardów osobników roślin i zwie­rząt, których niestrudzonej działalności człowiek zawdzięcza, że ziemskie śro­dowisko bytowe jest tak piękne, bogate i wygodne dla ludzkiej egzystencji. Ród ludzki powstał i rozwinął się w warunkach stworzonych pracą przyrody jeszcze przed jego pojawieniem się i warunki te są nieodzowne dla dalszego rozwoju człowieka. Są one i w chwili obecnej nadal nieustannie stwarzane 1 podtrzymywane. Pracę tę wykonują współmieszkańcy człowieka na Ziemi Między działalnością ich i człowieka istnieje niestety zasadnicza dysproporcja: człowiek, w przeciwieństwie do innych organizmów, nie podtrzymuje istnienia środowiska bytowego, lecz niszczy je. Prymitywnie konsumpcyjna działalność ludzka przetwarza środowisko ziemskie w sposób niekorzystny dla wszystkich mieszkańców globu. Szybko postępujące uprzemysłowienie i urbanizacja spo­wodowały daleko idące zmiany naturalnego środowiska bytowego, które w ka­tastrofalny sposób kurczy się i niszczeje. Ponieważ-zaistniała taka właśnie zależność bytu ludzkiego od działalności innych żywych organizmów, słusz­ną byłoby sprawą uznanie ich zasług i traktowanie ich jako co najmniej pełnoprawnych współmieszkańców naszego ziemskiego domu, z którymi prze­cież tworzymy nierozłączną wspólnotę bytową. Każdy uczestnik tej wspólnoty zasługuje na ludzką wdzięczność, sympatię i przyznanie prawa do egzysten­cji. W ostatnich latach obserwujemy pewien postęp w rozwoju tych poglą­dów, co znajduje odbicie w uchwałach o ochronie środowiska ludzkiego powziętych na najwyższym szczeblu organizacyjnym jakim jest forum Organi­zacji Narodów Zjednoczonych. Postanowienia o ochronie przyrody tam po­wzięte wynikły z przymusowej sytuacji w obliczu silnego zagrożenia interesów człowieka. Natomiast autor niniejszego atlasu pokazuje nam, że przyrodę można kochać również bezinteresownie, dostrzegając w niej piękno i dobro niezależnie od czerpanych z niej korzyści. Niewątpliwie, że można! A nawet należy! S. F. Adamczewski Warszawa, marzec 1971 r. 8 również drobniejszych cech morfologicznych, ale posiadają tę wielką niedo­godność dla użytkownika, że wymagają operowania materiałem konserwo­wanym, który zatraca naturalne barwy i kształty i, rzecz oczywista, nie na­daje się do dalszej hodowli. Zdeformowany w płynach konserwujących ma­teriał zupełnie traci tak charakterystyczny dla poszczególnych gatunków ogólny habitus ciała, to jest cechę, której zachowaniu i odtworzeniu na kartach altasu tak wiele trudu i pieczołowitości poświęcił autor. Cel ten został przez niego osiągnięty w tak wysokim stopniu, że Czytelnik, porównujący żywe okazy z rycinami i tekstem atlasu, łatwo może rozpoznać odpowiednie gatunki motyli. Miejmy nadzieję, że te piękne wizerunki nie utracą swych zalet w repro­dukcji wydawniczej. Są one w atlasie często wzbogacone ilustracją zmienności indywidualnej różnych stadiów rozwojowych. Zamieszczone przykłady wahań barwy i rysunku, zarówno gąsienic, jak i postaci dorosłych, przedstawiają w poszczególnych gatunkach zdumiewającą niekiedy rozpiętość tej zmienności. Można spodziewać się, że znawcy systematyki motyli będą nieraz mieli trud­ności w zaklasyfikowaniu niektórych okazów namalowanych przez Heintze-go, nie znajdując ich w spisach odmian zarejestrowanych w nauce. W załączonych do tablic atlasu objaśnieniach i przypisach znajdują się dane dokumentacyjne tyczące miejsca pochodzenia wszystkich okazów odtworzo­nych na tablicach. Tamże Czytelnik znaleźć również może ogólne dane o uwzględnionych w atlasie gatunkach, tyczące czasu występowania motyli i gąsienic, środowisk przez nie zamieszkiwanych, roślin pokarmowych, któ­rymi żywią się poszczególne gatunki itp. dane z ich biologii. Wyniki osiągnięte przez autora atlasu przy opracowywaniu kilkuset gatun­ków krajowych wskazują, że fauna naszych motyli nie jest jeszcze zbyt dokład­nie poznana, Kontynuowanie tej pracy i objęcie nią całej fauny motyli krajo­wych (a żyje ich w Polsce blisko trzy tysiące gatunków), dałoby wielkie pole do działania i wzbogacenia wiedzy w nowe fakty. Puszczając wodze fantazji łatwo sobie wyobrazić jak olbrzymi, prawie nieznany świat można by odkryć, ba­dając faunę motyli całego globu ziemskiego obejmującą około 150 tysięcy do­tychczas zarejestrowanych gatunków. A przecież istnieją jeszcze, nie mniej od motyli interesujące, inne, jeszcze zasobniejsze w gatunki grupy owadów; a inne poza owadami, różnorakie grupy zwierząt, a cały przebogaty świat roślin! Miliony, miliony gatunków organizmów żyjących, które na ogół wystę­pują w tak dużych ilościach, że bardzo mało jest gatunków, których liczeb­ność można by chociaż w przybliżeniu określić. Natomiast o życiu większości z nich wiemy stosunkowo niewiele, a jeszcze mniej o zależnościach zachodzą­cych między nimi w przyrodzie. Czytelnik podziwiający w atlasie przedstawione kształty i barwy odbiera prócz tego przekaz głębszej treści, wyczuwając stosunek autora do przedmiotu jego zainteresowań. Z kart atlasu bowiem wyziera umiłowanie przyrody. W żywo i precyzyjnie odtworzonych z natury wizerunkach gąsienic, poczwarek i motyli widać, że autor znalazł wspólny język z nimi, że nim swobodnie operuje i dlatego wykonane przezeń portrety motyli są takie wymowne. Motyle 7 liczba uderzeń skrzydłami na minutę wynosi zaledwie kilkaset. Jako przykład może służyć motyl paź królowej (Papilio machaon L), który porusza skrzydłami około 300 razy na minutę. Motyle nocne, których liczba wynosi u nas około 1100 gatunków, mają krępą, nieraz cięższą budowę ciała, co stwarza konieczność znacznie szybszego po­ruszania skrzydłami w czasie lotu. Szybkość ruchu skrzydeł jest u niektórych gatunków tak duża, że ich wibracja daje wrażenie barwnej mgły. Rekordzistą jest pod tym względem fruczak gołąbek (Macroglossum stellatarum L), który uderza w locie skrzydłami około 5000 razy na minutę. Motyle tej grupy pro­wadzą przeważnie nocny tryb życia, chociaż pewna ilość tych gatunków lata w ciągu dnia. W niektórych przypadkach samiczki, mające odwłoki pełne jaj i przez to cięższe od odwłoków samców, d!a lepszej lotności mają szersze przednie skrzydła. Cecha ta jest widoczna szczególnie wyraźnie u pewnych gatunków sówek. Wyrazem ,,motyl" określa się znaną powszechnie postać doskonałą tego owada. Ma ona dwie pary skrzydeł, pokrytych barwnymi łuskami. Skrzydła są zbudowane z cienkiej błonki chitynowej rozpiętej pomiędzy sztywnymi, lecz elastycznymi żyłkami. Są one umieszczone symetrycznie po obu stronach tułowia. Ze spodniej strony tułowia wyrastają nogi. Prawie u wszystkich gatun­ków liczba ich wynosi sześć, jedynie u niektórych motyli dziennych pierwsza para nóg pełni funkcję głaszczek. Pomiędzy głaszczkami na głowie u większości gatunków znajduje się zwinięta trąbka, rozwijana i wyraźnie widoczna w cza­sie pobierania pokarmu. Oprócz trąbki, czyli inaczej ssawki, na głowie znaj­duje się para oczu i czułków. Motyle w wyżej opisanej postaci mają poza nie­licznymi wyjątkami możliwość swobodnego poruszania siew powietrzu. Dzięki skrzydłom osiągają znaczne szybkości, wynoszące u niektórych rodzin motyli nocnych ponad pięćdziesiąt pięć kilometrów na godzinę. Przenoszą się w ten sposób w nowe okolice, gdzie mogą odszukać pokarm dla siebie w postaci czy to nektaru kwiatów, soku z uszkodzonych drzew i opadłych owoców, fer­mentu z padliny, czy choćby wody z kałuż lub mokrej ziemi. Skrzydła umożliwia­ją im także ucieczkę przed naturalnymi wrogami, jakimi są przede wszystkim nietoperze, ptaki, jaszczurki, mrówki, szerszenie i wiele innych organizmów. Czułki i oczy pomagają motylom w odnalezieniu przedstawicieli tego samego gatunku i odszukaniu roślin żywicielskich, na których składają jaja. Wyżej podane ogólne cechy uskrzydlonej postaci motyli różnią je bardzo od pozosta­łych form przeobrażeniowych, tzn. jaj, gąsienic i poczwarek. Jaja to najtrudniejsze do spostrzeżenia w naturze stadium rozwoju motyli. Kształtu maleńkich kuleczek, zaokrąglonych wałeczków, kanciastych cegie­łek, beczułek czy gruszeczek, mają przeróżną powierzchnię skorupek. Jedne są gładkie, inne rzeźbione w rowki i dołeczki, układające się w symetryczne ornamenty. Bywają jajeczka półprzezroczyste, są i matowe. Barwy ich są roz­maite — od białej przez żółtą i zieloną do brązowej czy szarej. Wiele z nich jest w plamki, kropki i kreski. Od grubości chitynowej skorupki zależy ich twar- 2- 11 dość: niektóre są tak miękkie, że odkształcają się i niszczą pod niezbyt mocnym dotknięciem, są też bardzo twarde, trudne do uszkodzenia. Jaja wielu gatun­ków zmieniają z czasem barwę. Jest to cecha jaj zapłodnionych, które u jed­nych motyli ciemnieją lub matowieją wkrótce po złożeniu, u innych dopiero przed wykluciem się gąsienic. Samiczki składają jaja na rozmaitych częściach roślin żywicielskich, rzadziej w pobliżu tych roślin. Sposób składania jaj jest różny dla poszczególnych ga­tunków. Niektóre motyle przylepiają jaja pojedynczo, inne po kilka, kilka­dziesiąt a nawet kilkaset na spodniej lub wierzchniej stronie liści, a także do gałęzi. Samiczki wielu gatunków motyli nocnych składają je głęboko w pęk­nięcia kory długim, miękkim i ruchliwym pokładełkiem. Są takie samiczki, które przykrywają warstwą pyłku i łusek z odwłoka kupki jaj, przylepione do powierzchni kory drzew, płotów czy murów. Inne. składają jaja w kształcie pierścieni, przytwierdzonych wokół cienkich gałązek. Pewne gatunki mier­nikowców układają z jaj długie sznury w kształcie łuków, przylepionych do podłoża. Kratnik siatkowiec zawiesza jajeczka pod liśćmi pokrzyw, przyle­pione do siebie jak ogniwa krótkich łańcuszków. Niektóre motyle rozrzu­cają jaja luźno w trawę. Stadium jaja do chwili wylęgu gąsienic trwa, zależnie od gatunku motyla, od kilku dni do kilku miesięcy. W niektórych przypadkach całkowicie rozwinięte gąsienice czekają w skorupkach jaj na chwilę wylęgu ponad pół roku. Bardzo często skorupka jaja stanowi dla świeżo wyklutej gąsienicy pierwszy pokarm. Gąsienice niektórych gatunków przez pewien czas żerują gromadnie, rozpra­szając się dopiero po ostatnich linieniach, inne od początku żyją pojedynczo. Jedne wgryzają się w młode pędy roślin, inne wygryzają dziurki na wylot lub tylko w miąższu liścia. Wiele gatunków prowadzi ukryty tryb życia, spędza­jąc czas pomiędzy liśćmi, sklejonymi przędzą. Są i takie gąsienice, które rozpo­czynają żerowanie dopiero po upływie kilku miesięcy od chwili wylęgu. Gą­sienice w ciągu swego życia kilkakrotnie zrzucają skórkę. Przyczyną tego zja­wiska, zwanego linieniem jest właściwość zewnętrznej powłoki ciała gąsienicy. Powłoka ta przypomina nadmuchiwany balonik. Po osiągnięciu granicy wy­trzymałości skórka pęka, jednocześnie odpada pusta skorupka, pokrywająca głowę, spod której wysuwa się głowa już znacznie większa. Gąsienica, ma­jąca teraz nowe ,,ubranko", mogące wytrzymać następny etap wzrostu, dość szybko wyślizguje się ze starego i często prawie całkowicie zjada opuszczoną wylinkę. Gąsienice przechodzą najmniej trzy linienia. U niektórych gatun­ków liczba ta sięga pięciu, a nawet więcej, u gąsienic żyjących kilka lat może wynieść ponad dziesięć. Liczba linień u tego samego gatunku ulega zmianie w zależności od wysokości temperatury, w jakiej żyje gąsienica. Entomologowie stwierdzili, że np. u bie­linka kapustnika w temperaturze 14°—15°C gąsienice przechodzą pięć li­nień, w 1 5°-20°C cztery linienia, w 26°-27°C tylko trzy. W okresie zrzucania skórki gąsienice są na ogół bezbronne, siedzą nierucho­mo, trzymając się mocno podłoża zasnutego przędzą. Dobra przyczepność odnóży ułatwia im wydostanie się ze starej skórki. Wiele gatunków przechodzi linienie w ukryciu pomiędzy liśćmi lub w oprzędach. Chroni to je w pewnym stopniu przed atakami naturalnych wrogów, jakimi sq przede wszystkim róż­ne błonkówki, muchówki pasożytnicze, rączyce, gąsieniczniki, baryłkarze itp. W sposobie zachowania się w czasie linienia zachodzą między gąsienicami różnych gatunków duże różnice. Gąsienice niektórych gatunków mierni­kowców Wędrują w tym okresie od czasu do czasu, zachowując zdolność wy snuwania przędzy nawet wtedy, kiedy gąsienica ma jeszcze dwie otoczki gło­wowe — starą na wierzchu i nową kształtującą się w środku. Gąsienice uwło-sione zawsze łatwo wydostają się ze starej skórki, ponieważ włoski odpychają skórkę od ciała gąsienicy. Gąsienice nieuwłosione najczęściej zjadają po wylinieniu skórkę, czyli wylinkę całkowicie, włochate czynią to w rzadkich przypadkach i jedzą tylko części słabo uwłosione, a więc powłokę odnóży i brzusznej części ciała. Barwa i rysunek na ciele gąsienicy wkrótce po linieniu są zawsze intensywne i zagęszczone jak na nienadmuchanym barwnym baloniku. W miarę jej wzrostu barwa jaśnieje, a rysunek powiększa się. Na czas linienia gąsienica pozbywa się pozostałości pokarmu, co widoczne staje się u okazów o półprzezroczystej skórce. Rysunek staje się w tym okresie prawie zamazany. Ponieważ oznaczenie gatunku gąsienicy w takim momencie jest bardzo trudne, w atlasie zostały uwzględnione te stadia życia gąsienic, w których najłatwiej można odczytać rysunek i barwę. Wiele gatunków szczególnie z grup średniej wielkości sówek uzyskuje charakterystyczne dla danego gatunku ubarwienie dopiero po ostat­nim linieniu. Jest ono często ciemniejsze, niż u okazów młodych. Zjawisko to można tłumaczyć następująco: gąsienice po wylęgu, drobne i delikatne, nie mogąc pokonywać większych przestrzeni, zmuszone są do przebywania w miej­scu wylęgu lub w jego pobliżu. Najbliższe otoczenie gąsienic jest na ogół barwy zielonej. Możliwość ukrycia się ich przed wrogami jest ograniczona — służy im do tego jedynie ochronna, zielona barwa. W miarę wzrostu i zwiększania się ich zdolności poruszania się dotychczasowa barwa przestaje spełniać swoje zadanie. Gąsienice dorosłe, mające ubarwienie ciemne, kryją się teraz przy samej ziemi lub w szparach kory, wychodząc na żer nocą. W ten sposób zyskują dodatkową możliwość obrony — oprócz ochronnej barwy dobrze zamaskowane kryjówki. Jednym z przykładów kilka­krotnej zmiany barwy również po ostatnim linieniu jest gatunek sówki źreni-cówka przecinkówka (Agrochola litura L). Młode gąsienice są ubarwione zielono do ostatniego linienia, po czym barwa staje się ciemniejsza, szarozielona. Utrzymuje się ona przez kilka dni, stopniowo zmieniając się na żółtobrązową. Pod koniec życia gąsienicy kiedy zmniejsza się objętość jej ciała, a organizm przygotowuje się powoli do następnego stadium, ciało jej czerwienieje, zacho­wując jednak przez cały czas wyraźne jasne pasy boczne. Ważnymi cechami, ułatwiającymi oznaczenie gatunku jest rysunek i barwa głowy oraz odnóży. Gąsienice motyli mają odnóża dwojakiego rodzaju: trzy pary segmentowych nóg właściwych, znajdujących się w przedniej części ciała na tułowiu oraz od dwóch do pięciu par odnóży tzw. posuwek, tj. czepnych wyrostków skóry, znajdujących się w części odwłokowej. Skóra gąsienic wielu gatunków sówek ma na sobie linie i pasy. Najczęściej spotykane są linie lub pasy boczne, ciągnące się od pierwszego do ostatniego pierścienia. Na środku strony grzbietowej znajduje się linia grzbietowa, często złożona z drobniejszych elementów rysunku takich, jak kreski, kółka lub kro­pki. Pomiędzy pasami bocznymi i linią grzbietową znajdują się przeważnie dwie linie pośrednie, pojedyncze lub podwójne, niekiedy również złożone z kropek. Ilość linii pośrednich u poszczególnych gatunków może być zmienna, zawsze jednak stanowi liczbę parzystą. Linie te są ułożone symetrycznie. Jasne pierście­nie na granicy segmentów są zwykle elementem przejściowym, pojawiającym się i znikającym w czasie ruchu gąsienicy. Powstają one przez częściowe za­chodzenie na siebie sąsiadujących segmentów. U gąsienic siedzących w pozie swobodnie wyciągniętej pierścienie te nie są widoczne. Gąsienice wszystkich gatunków mają umieszczone na bokach otwory odde­chowe, czyli przetchlinki. Mają one w wielu przypadkach decydujące znaczenie przy oznaczaniu gatunku. Ilość przetchlinek u gąsienic wynosi 9 z każdego boku. U gąsienic sówek, przedstawionych w atlasie, mających widoczny pas lub linię boczną przetchlinka na pierwszym i ostatnim pierścieniu znajduje się zawsze ponad pasem lub linią boczną. Wyjątkowo tak samo położona bywa przetchlinka na przedostatnim pierścieniu. Drugi i trzeci pierścień jest pozba­wiony otworów oddechowych. Następne otwory są umieszczone albo nad krawędzią górną pasa lub linii bocznej, albo pod tą krawędzią, w wielu przy­padkach ich dotykając. Stronabrzuszna ciała wielu gatunków, przede wszyst­kim małych miernikowców, ma linie i plamki, ułatwiające ich oznaczenie. Nie tylko wygląd gąsienic, lecz także ich zachowanie może stanowić pomoc w ustalaniu przynależności do gatunku (patrz szczegółowe opisy przy niektó­rych tablicach barwnych). Aktywność gąsienicy ogranicza się przede wszystkim do dwu czynności — jednej, związanej z odżywianiem i drugiej, wynikającej z konieczności obrony przed wrogami. Pobieranie pokarmu w wielu przypad­kach nie nastręcza gąsienicy specjalnych trudności. Wylęga się ona z jaja, złożonego na roślinie żywicielskiej, która jest od razu dostępna jako pokarm. Młoda gąsienica, potrzebująca niewielkiej jego ilości przez pierwszy okres odżywia się bez żadnych zakłóceń. Dopiero wtedy, gdy roślina zostanie całko­wicie ogołocona z liści, podrastająca gąsienica zmuszona zostaje do wędrówek, dalekich nieraz w stosunku do jej wielkości. W takiej sytuacji znajdują się czę­sto gąsienice zmrocznika wilczomleczka i z. przytuliaka, widłogonki siwicy, białki wierzbówki czy brudnicy nieparki, a także wielu gatunków niedźwie-dziówek i sówek. W przypadku braku odpowiedniej ilości pokarmu z niedoży­wionych gąsienic, a więc i poczwarek legną się mniejsze motyle. Degeneracja tego rodzaju nie jest jednak dziedziczna: samiczki takich motyli nie składają mniejszych jaj a jedynie mniejszą ich ilość. W przypadku masowego występowania gąsienic głód jest jednym z najgroź­niejszych ich wrogów. Obok niego dziesiątkują gąsienice pasożyty, do których przede wszystkim należą larwy wielu gatunków błonkówek i muchówek. Do innych naturalnych wrogów gąsienic należą pluskwiaki, wiele gatunków chrząszczy, osy i szerszenie, nicienie, grzyby i bakterie. Gąsienice nieuwłosione stanowią ulubiony pokarm ptaków, którym różne rodzaje upraw częściowo zawdzięczają swoje istnienie. Pasożyty owadzie kierują się nie tylko wzrokiem, ale również węchem i doty­kiem. Czynią one największe bodaj spustoszenie w świecie gąsienic. Komu udało się zaobserwować zwisającą z baldachu dzikiej marchwi pustą skórkę pięknie ubarwionej gąsienicy motyla pazia królowej, która padła ofiarą żarłoczności pluskwiaka czy też przebijające skórę gąsienicy bielinka kapustni-ka larwy baryłkarza, ten łatwo pojmie charakter bezwzględnej walki o byt w świecie owadów. Możliwości samoobrony gąsienic przed owadami pasożytniczymi są niewielkie. Nie zawsze uda się gąsienicy w porę puścić odnóżami i spaść na ziemię z ro­śliny, zanim szybka rączyca przylepi jaja w fałdach między pierścieniami jej cia­ła. Gatunki miernikowców, które w ciągu całego stadium gąsienicy, w czasie wędrówek i spoczynku przyczepione są do gałęzi stale odnawianą przędzą, mają w razie ataku pasożytów możliwość natychmiastowego zwiśnięcia na nitce z gałęzi i zapewniony powrót na nią. Gąsienice niektórych gatunków spędzają wiele czasu w pozycji wiszącej jak gdyby na wszelki przypadek, a na roślinę wspinają się po nitce na okresy żerowania. Gąsienice kraśników wydzie­lają z ciała w miejscu podrażnienia krople cuchnącej oleistej cieczy. Przed­stawicielki wielu innych gatunków plują pogryzionymi a niestrawionymi jeszcze cząstkami pokarmu. Gąsienica widłogonki siwicy (Cerura vinula L.) — pryska w kierunku wroga kilkoma strumieniami ostrego kwasu z gruczołu umie­szczonego na spodniej stronie pierwszego pierścienia, jednocześnie strasząc trzęsącymi się elastycznymi czerwonymi wiciami, które wysuwają się z wide­łek na końcu odwłoka. Jednym z groźniejszych wrogów gatunków nieuwłosionych są gąsienice o skłonnościach kanibalistycznych. Niektóre z nich, występując niekiedy licznie, zjadają duże ilości osobników młodych, kalecząc również i niszcząc w ten sposób gąsienice dorosłe. Nie chronią przed nimi gąsienic żadne ich naturalne umiejętności obronne. Silnie wbite w ciało ofiary pazurki przednich nóg i bardzo ostre szczęki, natychmiast przegryzające skórę nie pozwalają na ucieczkę wijącej się na wszystkie strony napadniętej gąsienicy. W przypadku spotkania się dwu przedstawicieli o podobnie żarłocznych skłonnościach żadna ze stron na ogół nie wychodzi cało. Gąsienice chronią się również przed chorobami, wywołanymi przez bakterie i wirusy, a czynią to dbając w miarę swych możliwości o higienę. Jednym z częściej spotykanych są schorzenia odbytnicy, które mają miejsce zwykle wtedy, gdy funkcje trawienia przebiegają nienormalnie. Zdarza się to z po­wodu wpływu warunków atmosferycznych na pokarm, który jeśli zbyt suchy, powoduje zatrzymanie grudek kału w ciele gąsienicy, a jeśli jest zbyt wilgotny— wywołuje biegunkę. W obydwu przypadkach gąsienice chwytając grudki ka- łu szczękami wyciągają go z otworu odbytowego i odrzucają od siebie. Nie­które gatunki jak na przykład widłogonki lub kotarnica jagodnica (Bomolocha crassalis F.) mają przy otworze odbytowym specjalne urządzenia, przypomina­jące maleńką katapultę. Z ich pomocą odstrzeliwują grudki kału na odleg­łość nieraz kilkunastu centymetrów. Wdzięcznym obiektem do obserwacji są również gąsienice myjące pyszczkiem przednie nóżki i inne dostępne części ciała. Gąsienice niektórych gatunków, jak np. nastroszą topolowca {Laothoe populi L.) i blisko z nim spokrewnio­nych sfinksów, przed zakopaniem się do ziemi pokrywają starannie całe ciało cienką warstwą szybko krzepnącej wydzieliny z gruczołu przędnego, co być może chroni ciało przed bakteriami. Okres przepoczwarczania stanowi dla gąsienicy trudną próbę, z której nie zawsze udaje się jej wyjść cało. Musi ona pokonać wiele przeszkód, ażeby za­pewnić przyszłej poczwarce odpowiednie warunki przetrwania do chwili wyklucia się motyla. Gąsienice niewielu gatunków przepoczwarczają się w tym miejscu, w którym ostatnio żerowały. Należą do nich niektóre miernikowce i motyle dzienne jak np. południca admirał oraz gąsienice sówek żerujące pod ziemią. Przeważnie jednak zbliżające się chwile przepoczwarczenia uspo­sabiają gąsienice do długich nieraz wędrówek. Kokonica jeżynówka (Macrothy-lacia rubi L.) po wygrzebaniu się z ziemi wczesną wiosną dopiero po kilku tygodniach wędrówki buduje oprzęd, nie pobierając zresztą przez ten cały czas pokarmu. Przelotnica złotnica (Lemonia taraxaci Esp.) około 2 dni poszukuje kawałka otwartej ziemi w gęstym, zbitym kożuchu roślin łąkowych, ażeby móc się zakopać. Wieczernicą olchówka (Apatele alni L.) szuka spróchniałej, miękkiej kory dla zbudowania zamaskowanego oprzędu z jej drobin. Gąsie­nice bielinków wędrują z pól w kierunku płotów, murów czy drzew. Lazdona brzeźniówka (Brachionycha nubeculosa Esp.) tak długo zagrzebuje się i wychodzi z powrotem z ziemi, aż napotka ściółkę, korzenie czy kamienie, które ułatwią jej zbudowanie oprzędu. Przed przepoczwarczeniem się gąsienice układają ciało najczęściej w pozycji poziomej. Wiele gatunków buduje jednak oprzędy pionowo, a obydwa gatunki rodzaju Lemonia leżą w ziemi w stadium poczwarki ukośnie głową do góry, niekiedy prawie pionowo. Poczwarki'motyli dziennych często zawieszone są głową w dół lub przyczepione przędzą do podłoża gło­wą ku górze. Czas przepoczwarczenia waha się od kilku dni do kilku miesięcy od chwili zbudowania oprzędu. Większość z wymienionych obserwacji z życia gąsienic została poczyniona w warunkach hodowlanych. Żywe materiały do tych obserwacji zostały zdo­byte dwoma sposobami: pierwszy z nich to uzyskiwanie jaj do hodowli, a drugi — wyszukiwanie gąsienic w terenie. Samiczki jedynie niektórych gatunków motyli składają jaja w sztucznych warunkach hodowlanych, co od samego początku umożliwia dalszą obserwację rozwoju i zmian, zachodzących w wy­glądzie i zachowaniu gąsienic. Doskonałe wyniki hodowli w najtrudniejszym okresie ich życia, a więc po wylęgu z jaj można otrzymać przez stworzenie wa­runków przybliżonych do naturalnych. Pomóc tu może znajomość praw, rządzących rozwojem roślin oraz przystosowaniem ich hodowli do warunków domowych. Wiele gatunków roślin można wysiewać z nasion, bardzo dobre rezultaty mo­żna uzyskać przez przesadzanie kłączy, a także niewielkich krzewów czy drze­wek do doniczek i skrzynek. Łąka, wodne szuwary czy las w miniaturze pozwa­lają na doprowadzenie maleńkich i słabych gąsieniczek do pierwszych linek, po których wytrzymalsze i mocniejsze już gąsienice można karmić roślinami ciętymi, trzymanymi w starannie uszczelnionych naczyniach z wodą. Przy prze­noszeniu roślin do pomieszczeń pamiętać jednak należy, że wrdz z nimi prze­dostają się do hodowli niewidoczni na pierwszy rzut oka naturalni wrogowie gąsienic, tak w stadium jaj, jak i w postaci dorosłej. Szczególnie trudne do za­uważenia są młode, podobne barwą do roślin i ukryte w nich pluskwiaki, a także larwy złotooków i biedronek. Stopniowe spustoszenie, zauważone w hodowli jest dowodem, że rośliny, przeniesione z warunków naturalnych nie zostały dokładnie przejrzane. Drugim interesującym, lecz czasochłonnym sposobem zdobywania materiału do hodowli i obserwacji jest wyszukiwanie gąsienic w terenie. Często stosowane sposoby mechaniczne takie jak'prze­czesywanie roślin płócienną siatką, czyli tzw. czerpakiem, lub też strącanie gą­sienic na rozpostarte na ziemi prześcieradło czy do parasola nawet przy dużej wprawie daje tylko częściowo dobre wyniki: niektóre gąsienice giną na skutek wstrząsów czy uszkodzeń, a między nimi przecież zdarzają się nieraz bardzo rzadko spotykane gatunki. Tymi sposobami nie można także uzyskać gąsienic mocno trzymających się zasnutego przędzą podłoża. Natomiast wytrwałość i wyostrzony zmysł obserwacji, umożliwiające poszukiwania bezpośrednie, dają wyniki nie gorsze od poprzednich sposobów. Okazy gąsienic odszukane o różnych porach dnia czy nocą przy świetle latarki muszą znaleźć tymczasowe pomieszczenie w postaci starannie przygotowanych osiatkowanych klateczek czy słoików, uniemożliwiających ich zagubienie, zniszczenie czy ucieczkę. Naczynia do przechowania czy hodowli jednych gatunków gąsienic wystarczy zabezpieczyć płótnem, inne wymagają metalowej siatki. Odebranie gąsieni­com dostępu świeżego powietrza powoduje najczęściej od razu zawilgocenie naczynia i przepadek nieraz z trudem zdobytych okazów. Dotyczy to przede wszystkim naczyń szczelnie zamkniętych, pozostawionych przez nieuwagę w zbyt wysokiej temperaturze.. Również gromadzenie we wspólnych naczyniach nie oznaczonych uprzednio gatunków może spowodować wzajemne pokaleczenie lub pożeranie się gąsie­nic. To samo niebezpieczeństwo grozi im po przeniesieniu w warunki ho­dowlane. Każdego dobrego obserwatora i miłośnika przyrody obowiązuje właściwy stosunek do żywych stworzeń, odebranych naturze, której powinno się zwracać wyhodowane w nadmiernej ilości owady, wypuszczając je na wolność w oko­licach, z których pochodzą. Nie dotyczy to oczywiście masowo występujących szkodników. W prawidłowo prowadzonej hodowli gąsienice dorastają bez zakłóceń i zmieniają się w normalnie wykształcone poczwarki. 3 - Motyle Polski 17 Poczwarka — to najmniej ruchliwe stadium przeobrażeniowe motyla. Łatwo na jej powierzchni odróżnić można przyszłe skrzydła, oczy, czułki, nogi i odwłok późniejszej uskrzydlonej postaci. Barwy poczwarek i ich oprzędów poza nie­licznymi wyjątkami są dość monotonne i przypominają barwą otoczenie. Jednym z najlepszych tego przykładów są poczwarki motyla pazia królowej (Papilio machaon L.) oraz miernikowca walginy rdestniaka (Calothysanis omota L). Przyczepione w miejscach ukrytych, zacienionych mają u obu gatun­ków barwę czarno-brązową lub są ciemno uplamione, w miejscach otwartych zaś — poczwarki pazia królowej są zielone lub żółtawe, u walginy rdestniaka barwy słomkowej. Poczwarki z powodu małej ruchliwości są na ogół bez­bronne. Ratuje je przed wrogami ochronna barwa i kształt, u wielu gatunków twardy pancerz chitynowy i często niedostępne miejsce, w którym się znaj­dują. Ponadto w licznych przypadkach poczwarki są ukryte w oprzędach, zbu­dowanych z mocnych i szczelnych ścianek. Są jednak poczwarki, mogące reagować na zakusy wrcga. W podłużnym, słomkowej barwy błyszczącym oprzędzie przebywa miękka poczwarka kraś­nika. Spoczywa nieruchomo tak długo, dopóki na oprzędzie nie siądzie samicz­ka gąsienicznika, która ostrym pokładełkiem rozpoczyna przekłuwanie o-przędu, aby złożyć jajo w poczwarce. Wtedy spokojna dotychczas poczwarka nagle wprawia ciało w szybkie, długotrwałe obroty. Powodują one pośliź-nięcie się pokładełka i utrudniają przebicie pozostającego w ruchu ciała owada. Jedyną z opisanych w atlasie poczwarek, u której została zaobserwowana zdolność wydawania dźwięku jest poczwarka zieleńczyka ostrężyńca (Callo-phrys rubi L). Wydaje ona dźwięki, przypominające ciche tykanie zegarka, a powstające prawdopodobnie wskutek tarcia się o siebie pierścieni odwłoka. Dźwięki te charakteryzują się zmienną częstotliwością. Są one szybkie i równo­mierne w momentach największego niepokoju, powoli tracą na szybkości i ustają zupełnie w okresie zupełnej ciszy. Zdolność wydawania dźwięków mają poczwarki zieleńczyka ostrężyńca tylko w pierwszym okresie swego ży­cia, tj. około trzech tygodni. Wygląd poczwarki, jej zewnętrzna budowa pozwala bez trudu odróżnić po­szczególne części ciała przyszłego motyla. U gatunków, które mają cienką i nie­rzadko półprzezroczystą skórkę, łatwo można prześledzić cały jego rozwój. Najwcześniej dają się zauważyć ciemniejące oczy, wkrótce po nich mętnieją i często jaśnieją galaretowatoprzezroczyste pokrywy skrzydeł. Po krótkim czasie zjawiają się pod błonką pokryw pierwsze ślady rysunku i barwy, które wyraźnieją i wyostrzają się u większości gatunków przed wykluciem. Tuż przed wykluciem skórka poczwarki przestaje przylegać do ciała motyla i jest on gotów do jej opuszczenia. Czas wykluwania się motyla od chwili jego całkowitego rozwoju w poczwarce bywa różny dla wielu gatunków. Trwa on od kilku godzin do kilku miesięcy. I tak na przykład perłowiec mniejszy (Issoria lathonia L.) gotów jest do wyklucia tydzień po przepoczwarczeniu, a wychodzi z niej przy pierwszych promieniach słońca, motyl lazdona brzeźniówka wykształca się w poczwarce późnym latem lub wczesną jesienią, a z poczwarki wydobywa się dopiero na wiosnę. Więcej podobnych przykładów podanych zostało w szczegółowych opisach poszczególnych gatunków. Wykluwanie się motyla z poczwarki to jedno z najpiękniejszych zjawisk, spo­tykanych w świecie owadów. Po odepchnięciu przednich części pękniętej skórki poczwarki za pomocą skrzydełek i łapek motyl wydobywa się z niej dzięki rozprężaniu pierścieni odwłoka. Jeśli jest to poczwarka leżąca w kokonie, owad ma dodatkową czynność do wykonania: rozmiękcza oprzęd w pobliżu głowy kroplami cieczy, wydzielanymi z pyszczka i powoli rozpycha głową i skrzydłami otwór w oprzędzie, wysuwając się z niego całkowicie nierzadko dopiero po kilkudziesięciu minutach. Motyle wielu gatunków mają jeszcze przed sobą wędrówkę spod ziemi. W tym przypadku czekają na zwilżenie jej przez deszcz czy obfitszą rosę. W czasie pokonywania tej drogi skrzydła motyli nie tracą pyłku, ponieważ są jeszcze wilgotne. Motyl po wykluciu wchodzi na najbliższą roślinę, zajmuje pozycję wiszącą aby móc rozprostować wiotkie, miękkie, z cienkiej błonki zbudowane maleńkie na razie skrzydełka. Błonka ta rozpięta jest na dość regularnie rozłożonych żyłkach. Mają one kształt ru-reczek, pozbawionych wylotów na krawędziach skrzydeł, a połączonych otwo­rami z tułowiem. Przez nie motyl wprowadza pod ciśnieniem krew do żyłek i wtedy skrzydełka zaczynają się powoli rozciągać. Na ich powierzchni i kra­wędziach pojawiają się nieregularne, choć dość symetryczne dla obu par skrzy­deł wypukłości, które szybko pęcznieją i po kilku lub kilkunastu minutach wyrównują się całkowicie. Po rozprostowaniu skrzydła zwisają bezwładnie do chwili całkowitego wyschnięcia i stwardnienia chitynowej błonki i żyłek. Po upływie kilku godzin motyl jest zdolny do lotu. Motyle w postaci uskrzydlo­nej doczekały się wielu pięknych publikacji w formie jedno- i wielobarwnych atlasów i książek oraz opisów. Pokazanie wszystkich ich odmian, które u po­szczególnych gatunków musiałyby objąć po kilka, a niekiedy i kilkadziesiąt oka­zów przekracza możliwości niniejszego atlasu. Szczególna uwaga natomiast została zwrócona na wygląd i w ciekawszych przypadkach zachowanie gą­sienic. Układ gatunków w atlasie Motyle Polski zaczerpnięty został z niewielkimi upro­szczeniami z systematyki zastosowanej w pracy K. Hrubego pt. Prodromus lepi-dopter Slovenska. Wszystkie motyle, gąsienice i poczwarki oraz w niektórych przypadkach rośliny pokazane zostały w powiększeniu. Skala powiększeń owadów podana została w objaśnieniach. Wizerunki motyli przedstawione zostały najczęściej w ten sposób, że prawa i lewa strona skrzydeł uwidocznia różne okazy tego samego gatunku, oddzie­lone białą linią. Umożliwia to pokazanie na rycinie jednego motyla albo dwóch różnych odmian barwnych, albo wierzchu i spodu skrzydeł tego samego osob­nika lub też wykazanie różnic pomiędzy ubarwieniem skrzydeł samicy i samca. Wizerunki gąsienic uwzględniają najczęściej wygląd strony grzbietowej i bo­cznej okazów dorosłych, czyli po ostatnim linieniu. W niektórych przypad- 3" 19 kach uwidocznione zostały również gąsienice wcześniejszych stadiów rozwoju, jeśli wygląd ich różni się wyraźnie od postaci dorosłych. Wyjątkowo zostało przedstawionych kilka wizerunków tej samej gąsienicy po ostatnim linieniu, jak np. Polia nebulosa (158), Agrochola litura (202), Cirrhia aurago (204). Są to niektóre z przykładów ki Ikakrotnej zmienności ubarwienia po ostatnim linie­niu. W przypadku pokazania różnej wielkości gąsienic jednego gatunku osob­niki o głowach mniejszych oznaczają gąsienice wcześniejszych stadiów rozwoju. W załączonym do atlasu spisie danych o pochodzeniu materiałów entomolo­gicznych okazy zebrane lub-wyhodowane przez autora oznaczone zostały inicjałami (J.H.). Przy wszystkich innych materiałach podane zostały nazwiska osób, które je zebrały i dostarczyły. Składam im za to serdeczne podziękowa- nie, przekazując je przede wszystkim Państwu Jadwidze i Mieczysławowi Motzom, Panom Bogdanowi Kreczmerowi i Zbigniewowi Czerwińskiemu, których pomoc miała charakter ciągły, a także Panom Edwardowi Palikowi i Jerzemu Rudnemu za użyczenie mi ciekawych materiałów do hodowli. Szczególne natomiast podziękowanie wyrażam Panu Profesorowi Doktorowi Stanisławowi F. Adamczewskiemu za cenne rady i wskazówki w czasie opra­cowywania atlasu oraz udostępnienie interesujących okazów motyli ze zbiorów Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk. Miło mi również podziękować Wydawnictwom Szkolnym i Pedagogicznym, a w szczególności Redakcji Biologii za stworzenie życzliwej atmosfery, sprzy­jającej pracy autora, oraz Zakładom Graficznym Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych w Bydgoszczy, a przede wszystkim Przygotowalni Offse­towej za bardzo staranne przygotowanie ilustracji do druku.